czwartek, 27 grudnia 2007

coś było

widziałam... widziałam to. Taka jesień. Kończąca, uspakajająca lato. Kolory przeszły z soczystej zieleni i jaskrawej żółci w poważny brąz i kruchy pomarańcz. Świat wyhamował.
Zapachy zwilgotniały. Bardziej aksamitne światło Słońca malowało korę, ktora właścieiw niewiele się zmieniła. Niedostrzegalne dla większości istot rozciągnięte w czasie ruchy roślin stały się bardziej przemyślane.
Narodziły się dojrzałe nasiona, gotowe przezimować w szczelinach gałęzi, pnączy, mchów, liści, kamieni.

W lesie wszędzie jest wszystko.
A wszystko naprawdę.

widziałam... bardzo powoli widziałam tą jesień.
Stała w sukni i patrzyła na dziwnie jeszcze zielone pole.
W oddali, bardzo w oddali był dom, stodoła i maluteńki traktor na horyzoncie. Jakby świat ludzi była odrębną rzeczywistościa.

teraz ten płatek teraz.
a tamta jesień jak sen

będzie coraz zimniej

1 komentarz:

włóczka pisze...

Tak... Coraz zimniej. Poszukam bajki, którą kiedyś na pewno tu zamieszczę.
Zima, tak zima i mróz maluje na twarzach.